Liceum Ogólnokształcące nr 15 im. Jana Kasprowicza w Łodzi

Pierwszy numer naszej szkolnej gazetki. Zapraszamy do lektury

 


Ambasadorki i Ambasadorzy Muzeum POLIN z wizytą w Berlinie


W dniach 7-12 listopada 2015 delegacja Ambasadorek i Ambasadorów Muzeum POLIN w składzie: Monika Kurpiewska (Gdańsk-Wejherowo), Monika Marciniak (Białystok), Barbara Krystyna Matusiak (Łódź), Katarzyna Łaziuk (Mińsk), Krzysztof Niwiński (Warszawa), Maciej Dariusz Walery (Gniezno)wraz z przedstawicielkami POLIN (Katarzyną Kulińskąi Aleksandrą Karkowską-Rogińską)odbyła przygotowaną przez Dorotę Siarkowską wizytę w Berlinie.Dla osób zaangażowanych w edukację o Holokauście taki wyjazd to prawdziwe wyzwanie emocjonalne, ale też konieczne działanie poznawcze.

 

Warsztaty i zwiedzanie Muzeum powstałego na terenie byłego „wzorcowego” obozu koncentracyjnego Sachsenhausen uzmysłowiło uczestniczkom i uczestnikom projektu przede wszystkim jawność zbrodni. Zarówno pierwszy obóz koncentracyjny w Oranienburgu, jak i zaprojektowany później obóz Sachsenhausen powstawały na oczach okolicznych mieszkańców. Świeżo przybyli więźniowie szli do miejsca przeznaczenia jedną z głównych ulic miasta, mijając zadbane domki tubylców; pracowali przy robotach komunalnych; ich straszliwą wegetację dzielił od zwykłego życia Niemek i Niemców po drugiej stronie ulicy tylko mur. Niemożliwe, aby w Oranienburgu nie było czuć specyficznego odoru palonych ciał, odgłosu egzekucji, by nikt nie miał żadnych związków z obozem - formalnych lub nieformalnych. A jednak dokonał się po wojnie proces wyparcia! Niczego nie wiedziano, niczego nie widziano, ani nie słyszano. Zbrodniarzami byli ci „inni”, „naziści”, reprezentanci represyjnego systemu… Dlaczego? Bo przyznanie się do wiedzy oznaczałoby przyznanie się do współwiny. To wyabstrahowanie samych siebie z rzeczywistości czasów terroru uniemożliwiało z kolei rozliczenie się z winą, przepracowanie swojego przyzwolenia czy współudziału w zbrodni. Musiało minąć wiele lat, by niektórzy mieszkańcy Oranienburga zaczęli dawać świadectwo prawdzie. Inni konsekwentnie zamknęli się w swojej rzekomej niewiedzy.

 

Sachsenhausen jako Miejsce Pamięci jest wyzwaniem dla edukatorów i edukatorek. Niewiele się ostało z tamtych czasów. Nad terenem obozu góruje powstały w czasach NRD-owskich pomnik z charakterystycznymi czerwonymi trójkątami, unaoczniający raczej triumf radzieckich wyzwolicieli niżeli męczeństwo więźniów. Kilka baraków, oznaczone miejsca kaźni i pochówków, charakterystyczna brama z napisem: „Praca czyni wolnym”… No i oferta warsztatów dla młodzieży. Na czym się może skupić polski nauczyciel? Może na losach polskich więźniów? Niektórzy są tu indywidualnie potraktowani jak choćby: Stefan Grot-Rowecki, Andrzej Szczypiorski. Są polskie mundury jeńców wojennych na wystawie. Można pójść tym tropem, personalizując ludzką tragedię.

 

Najwartościowszym chyba elementem programu było zwiedzanie „żydowskiego” Berlina z przewodnikiem. Uzmysłowiło ono ogromną, wieloetapową i bardzo trudną pracę niemieckiej społeczności nad przywracaniem pamięci o historii żydowskich obywateli miasta [pierwsi osadnicy, warunki ich osiedlania się, ekonomiczne i kulturowe uwarunkowania ich berlińskiej egzystencji]. Formy upamiętnienia to głównie nazwy ulic, tablice pamiątkowe, charakterystyczne „chodnikowe” pomniki [na przykład twórcy Haskali Mojżesza Mendelssohna], cegiełki i tabliczki, czasem zdjęcia [kobieta-rabinka Regina Jonas] z nazwiskami żydowskich mieszkańców poszczególnych kamienic. Znacznie trudniej było przywracać pamięć o ofiarach holokaustowych zbrodni. Widać tu specyficznyopór wobec nazywania rzeczy po imieniu. Pierwsze pomniki zawierają bardzo ogólne informacje o „jakichś” ofiarach „jakiegoś” totalitaryzmu. Są niewielkie, jakby „przyczajone” gdzieś nisko przy ziemi, na małych skwerach, pośród krzewów.Czasem akcentują patetyczne i dość melodramatyczne wątki sprzeciwu wobec antyżydowskich działań, jak choćby pomnik niemieckich kobiet broniących swoich żydowskich mężów. Analizując ich usytuowanie, widniejące na nich napisy, artystyczne koncepcje, można zauważyć swoiste poszerzanie wiedzy i świadomości. Z czasem coraz więcej mówi się o obojętności, zaniechaniu, zapominaniu – przy wcześniej wspomnianym pomniku dedykowanym dzielnym Niemkom pojawiła się ławeczka z Niemcem odwracającym twarz, niechcącym wiedzieć, co się dzieje z jego sąsiadami – czy wreszcie o niemieckiej zbrodni (wielokrotnie rozbudowywane i przekształcane miejsce upamiętnienia wywózek berlińskich Żydów do obozów koncentracyjnych, gett i obozów zagłady). Finalnym etapem procesu odbudowywania pamięci i ekspiacji wydają się najbardziej spektakularne przedsięwzięcia: sala pamięci poświęcona żydowskim Sąsiadom w berlińskim ratuszu i Pomnik Pomordowanych Żydów Europy autorstwa Petera Eisenmana. Są to miejsca wyeksponowane, ważne (dzieło Eisenmana zajmuje 19 tysięcy metrów kwadratowych!). Oczywiście nie wielkość jest miarą próby wyznania winy i upamiętnienia, liczy się mówienie prawdy. To ważna lekcja, bo uczestniczy w niej nie tylko naród niemiecki.

 

Ten spacer równoznaczny z analizą różnych form upamiętnienia może być naprawdę cenną inspiracją dla działań polskich edukatorów – też się mamy nad czym zastanawiać…

Ciekawym elementem projektu była wizyta studyjna w Domu Konferencji w Wannsee. Jest to Miejsce Pamięci, unaoczniające istnienie planu zamordowania wszystkich Żydów europejskich oraz aktywne uczestnictwo niemieckiej administracji państwowej w tym ludobójstwie. Ekspozycja w Wannsee dokumentuje deportacje, gettoizację i pracę niewolniczą jako przedsięwzięcia przygotowujące do „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Dom Konferencji jest jednak przede wszystkim miejscem edukacji historycznej. To nie martwy budynek muzealny. Wannsee żyje warsztatami i seminariami, których tematyka dotyczy prześladowań i Zagłady Żydów europejskich oraz historii narodowego socjalizmu – ich przyczyn i skutków.

Można się było w Wannsee przekonać, iż polska pedagogika i metodyka dotycząca tej dziedziny wiedzy są bardzo podobne do wypracowanych przez Niemców, co z kolei prowadzi do wniosku, że zostały stworzone jakieś podstawowe, uniwersalne matryce dydaktyczne, które można i należy modyfikować w zależności od potrzeb.

 

Muzeum Żydowskie w Berlinie stanowi przykład niezwykłej i poruszającej architektury wykreowanej przez mistrza - Daniela Libeskinda. Wrażenie błądzenia w labiryncie, poczucie zagubienia i zagrożenia, pustki… Wstrząsające są efekty instalacji Menashe Kadishmana „Shalechet”, która przedstawia metalowe ludzkie twarze z ustami otwartymi do krzyku, pokrywające podłogę i zmuszające zwiedzającego do przejścia po nich. Inne instalacje, jak Ogród Wypędzonych czy Wieża Holokaustu, potęgują poczucie dezorientacji, a nawet strachu. Sama wystawa stała nie robi już tak wielkiego wrażenia. Jest interesująca, ale dosyć statyczna – nie dziwi, że za rok będzie zmieniana.

 

Muzeum oferuje bogatą ofertę warsztatową, z którą się zapoznaliśmy. Widać, że furtka dla spotkań młodzieży z różnych krajów pracującej nad problematyką rasizmu, dyskryminacji jest otwarta i może warto byłoby pomyśleć o jakimś wspólnym projekcie edukacyjnym.

Bardzo interesującym miejscem edukacyjnym okazało się Centrum Anny Frank. Fantastyczna grupa doświadczonych trenerów oferuje tu ciekawe, bardzo zróżnicowane warsztaty. Co ważne, ich tematyka wykracza poza historyczne i biograficzne ramy. Stosowane formy pracy z młodzieżą implikują dyskusję o tożsamości, tolerancji, współczesnym zagrożeniu świata dyskryminacją, wojnami i konfliktami etnicznymi.

 

Pobyt w Centrum Anny Frank był wyjątkowo inspirujący. Naprawdę warto pojechać tam ze swoimi uczennicami i uczniami (możliwe są zajęcia po angielsku, więc jest też możliwość rozwijania kompetencji językowych w tym zakresie); można też „ukraść” parę pomysłów i postarać się przenieść je na grunt polski – chociażby nakręcenie filmów prezentujących młodzież z różnych kręgów etnicznych i kulturowych.

 

Muzeum Topografia Terroru w Berlinie znajduje się w historycznym miejscu. Usytuowane jest tam, gdzie w czasie nazistowskich Niemiec były siedziby Gestapo i SS. Na stałej wystawie można zobaczyć wiele zdjęć nieznanych albo mało znanych w Polsce (wciąż odnajdują się nowe świadectwa zbrodni). Zwiedzający mogą się zapoznać ze strukturą aparatu terroru, poznać bliżej głównych aktorów teatru zbrodni, uzmysłowić sobie skalę niemieckich przestępstw wojennych w Europie. Ważna część wystawy dotyczy ścigania zbrodniarzy i uzmysławia, jak niewielu z nich dosięgła należyta kara. To istotna kwestia, bo tłumaczy po części problem niepamiętania i wypierania doświadczenia Niemców jako sprawców jednej z największych zbrodni w dziejach świata.

 

Wizyta w tym miejscu jest pomocna w uświadomieniu sobie, że polska historia i dydaktyka skoncentrowała się na spoglądaniu na dzieje II wojny światowej głównie z perspektywy ofiar, a przecież szalenie ważne dla świata współczesnego okazuje się uświadomienie sobie mechanizmów prowadzących do zbrodni przeciwko ludzkości.

Reasumując, ten wyjazd dał nam wszystkim: Pracownicom Muzeum, Ambasadorom i Ambasadorkom sporo do myślenia. Nie tylko poszerzył wiedzę, ale i z pewnością zainspiruje nowe działania edukacyjne.

Barbara Matusiak

 




Jak nauczać o Holokauście? – seminarium dla nauczycieli z Łodzi i województwa łódzkiego w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie


Kiedy inni się świetnie bawili na feriach, a więc od 2 do 14 lutego 2015, Barbara Matusiak była – wraz z Olgierdem Neymanem z Sieradza - koordynatorką seminarium nauczycielskiego w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. Uczestniczki i uczestnicy szkolenia mieli bardzo bogaty program warsztatów, wykładów oraz spotkań, a kilkoro prowadzących zajęcia to osoby blisko powiązane z XV LO dzięki realizowanemu od wielu lat międzynarodowemu programowi „Bliżej siebie”.

 

Szczególnie silne wrażenia wywołało spotkanie z Chaimem Kozienickim, łodzianinem ocalonym z Holokaustu, który za swoje zasługi w budowaniu porozumienia pomiędzy młodzieżą polską i izraelską, dawanie świadectwa o niełatwej przeszłości Łodzi otrzymał od Prezydenta RP wysokie odznaczenie państwowe. Jego historia to nie tylko opowieść o tragedii Shoah, ale i dowód woli życia, determinacji i walki o swoją godność.

 

Kolejną osobą związaną ściśle z naszą szkołą, która prowadziła zajęcia na seminarium, jest Elisheva Paran – edukatorka Holokaustu i przewodniczka pracująca na co dzień jako nauczycielka w Yarden High School w Ma`ale Efrayim. Od 2007 roku koordynuje ona wraz z Barbarą Matusiak międzynarodowy program wymiany polsko-izraelskiej „Bliżej siebie”. Jej prezentacja dowodziła szczególnego charakteru wspólnego przedsięwzięcia, które jest wyjątkowe nawet w skali tego niezwykłego projektu. XV LO jest jedną z niewielu szkół w Polsce, które nie tylko nieprzerwanie się spotykają, ale i realizują wizyty polskiej młodzieży w Izraelu.

 

Trzecia osoba związana z Piętnastką to Beata Notsani, która była organizatorką i przewodniczką delegacji polskiej w Izraelu w 2015 roku. Mówiła o swoich związkach z Łodzią, o trudnej i dramatycznej historii swej rodziny, o dziejach żydowskich „powrotów” do Ziemi Obiecanej po II wojnie światowej

 



link do bip link do librus link do moodle
link do map google