NIEKTÓRE LISTY OD CZYTELNIKÓW.
|
Warszawa 05.06.1999r.
Miła pisarko!
Przeczytałem "Gogusia", ja bym powieść zakończył inaczej. Ale nie o tym chcę pisać. Ja też
znałem kiedyś taką dziewczynę jak Sara, mieszkała na mojej ulicy. Gdy przechodziła koło mojego
okna zostawiałem wszystko, żeby ją tylko zobaczyć. Byłem wtedy studentem. Za ostatnie
pieniądze kupiłem sobie lornetkę, by mieć jej twarz bliżej swojej. Wydawało mi się wtedy, że
jestem za mało atrakcyjny dla tak pięknej kobiety, może dlatego nigdy się do niej nie odezwałem.
Skonczyłem studia, zdobyłem pracę, zacząłem zarabiać niemałe pieniądze. Podobno jestem
przystojny, więc nie mam problemu z poznawaniem dziewcząt. Miałem się nawet ożenić.
Prowadziłem do mojej matki narzeczoną, gdy nagle zobaczyłem ją, szła z mężem i małą
dziewczynką. Nawet mi trudno napisać, co się wtedy ze mną działo, słowa nie oddadzą uczuć.
Na pewno stałem gapiłem się na nią, a ona przecież nic o mnie nie wiedziała. To spotkanie
zdecydowało, że nie ożeniłem się. Będę jednak szukał swojej "Sary", dziewczyny, która mi
przesłoni tamten obraz i zawsze będę żałował, że nie zdobyłem się wtedy na odwagę, może
dostałbym kosza, może mój los potoczył by się inaczej. O ile jest to możliwe proszę o odpis. Co
Pani o tym wszystkim sądzi. Mam trzydzieści dwa lata. Pragnę założyć rodzinę. Mam czekać na
miłość, czy może ożenić się z rozsądku z jakąś sympatyczną dziewczyną.
Jacek Radwański
|
Miła Pani!
Mam 22 lata, przeczytałam "Gogusia". Ja tak jak Iga pracuję w gabinecie masażu,niestety w Łodzi
trudno o pracę. Podoba mi się, że nie potępia Pani w książce takich kobiet, pisze Pani o nich
z współczuciem i szacunkiem, bo cóż mamy zrobić my, dziewczyny z gabinetu, często w tym
biednym mieście moje koleżanki utrzymują całe rodziny. Ja też mam brata, siostrę i matkę, która
jest chora. Pragnę spotkać takiego Teo, pojechać gdzieś na urlop, ale tak jest tylko w książkach,
niestety życie jest szare i smutne. Dziękuję za to, co Pani pisze, może i mnie się w życiu uda, tak
jak Idze.
Pozdrawiam Panią i przepraszam, ze się podpisuję pseudonimem.
Smutna GEJSZA
|
Racibórz 15.05.1999r.
Przeczytałam jednym tchem "Gogusia", książka jest sympatyczna i ciepła. Można się odprężyć
i popłakać. W dziewczynie, którą spotyka Teo na dworcu w Raciborzu zobaczyłam siebie,
wydawało mi się, że to ja go oprowadzam po mieście. Ta książka jest zupełnie inna od
"Spragnieni miłości", którą czytałam wcześniej, bardziej trzyma się życia, realnego, prostego,
takim jakie ono jest. Postać matki Tea, wzruszająca. Gratuluję talentu, czekam na następną
książkę. Też pragnę pisać, opowiadać ludziom o życiu, poznałam je z różnej strony, ale niestety,
dopóki mam na utrzymaniu dwoje dzieci muszę dużo pracować, zarabiać pieniądze.
Serdecznie pozdrawiam.
Grażyna Wallach
|
Łódź 22.grudnia 1999r.
Pani PIsarko!
Dwa dni temu wypożyczyłam z biblioteki "Gogusia", czytałam całą noc, nie mogłam się oderwać.
Ja też jak matka Teo nie mam pracy, chociaż mam maturę. Jest mi ciężko. Dzisiaj przed południem
poszłam na Piotrkowską, niestety kawiarni o, której Pani pisze już nie ma. Potem poszłam na
Piotrkowską, tak samo prószył śnieg jak na ostatniej stronie książki, zamknęłam oczy i zobaczyłam
Pani bohatera, jak niesie Leosia na rękach. Nie znam Pani, ale wydaje mi się, że jest Pani matką
i kocha Pani swoje dzieci. Sceny z Leosiem są wzruszające, prawdziwe. życzę Pani dużo zdrowia
i siły, by mogła Pani pisać książki, chociażby dla takich jak ja. Zapisałam się już na inną Pani
książkę "Spragnieni miłości", w bibliotece jest do niej kolejka.
Jadwiga Turek
|
opis treści książki 
|