Katowice 21 listopada 1997 r.
Droga Pani.
Właśnie skończyłam Pani książkę "Spragnieni miłości". Jutro ją zacznę czytać od nowa. Leżę
w szpitalu, jestem w ciąży, są komplikacje. Mąż chcąc mnie pocieszyć przyniósł mi z biblioteki
Pani powieść. Losy Patryka, Natalii, jej dzieci, szczególnie Remiego tak mnie wciągnęły, że
zapomniałam o moim bulu, ciepieniu i strachu. Niech Panią Pan Bóg błogosławi, za to, że pisze
Pani książki przynoszące ulgę w cierpieniu. Ja z kolei przyrzekam, że jak moja dziewczynka
urodzi się zdrowa dam jej na imię Natalia.
Serdecznie panią pozdrawiam, życzę wiele zdrowia.
Monika Brzozowska
|
Poznań 17 lutego 1998r.
Cześć, pisarko!
Jestem młodym człowiekiem. Moja matka kupiła w księgarni "Sprzgnieni miłości" i ja też
przeczytałem, bo zainteresowały mnie losy syna Natalii Remiego. Ja też przeżyłem taką
nieszczęśliwą miłość, odbierałem sobie życie, teraz wiem, że to było bez sensu. O ile zna Pani
Remiego, a myślę, że tak, wszystko jest takie prawdziwe. Niech Pani powie Remienu, przekona
go, żeby porzucił Izę, bo ona go wykończy. Życzę powodzenia Remiemu, by zmienił swoje życie.
Czuję, że on gdzieś jest, istnieje naprawdę.
Dariusz Wrzesiński
|